domaniewice354
-
Liczba zawartości
0 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Coś o sobie
Gdy już doszło co do czego i czuł że stud pills da mu siłę zaczął działać.
Wszedł od tyłu, klapsy na pośladkach, palce w jej włosach jak lejce. – Mocniej… – jęknęła. Dał mocniej. Łóżko trzeszczało, ona krzyczała w poduszkę, on warczał jej imię.
Zmieniali pozycje jak w gorączce. Na niej – misjonarz, nogi na jego ramionach, wchodził tak głęboko, że czuła go w brzuchu. Ona na górze – jeździła na nim dziko, krążąc biodrami, ściskając go w środku, paznokcie na jego klatce. Na boku – on z tyłu, jedna ręka na jej piersi, druga między nogami, masował łechtaczkę w rytm pchnięć. Doszedł pierwszy raz – głęboko w niej, ale nie przestał. Stud pills robił co do niego należało twardy dalej, gotowy od nowa. Drugi raz – na stojąco, przy ścianie, jej noga opleciona wokół jego biodra, on wchodził szybko, brutalnie, aż znów eksplodowała, drżąc cała, łzy spływały jej po policzkach z nadmiaru.
Trzeci raz – wolno, czule. Leżeli twarzą w twarz, on w niej, poruszał się leniwie, całując powieki, usta, szyję. – Jesteś niesamowita… – szepnął. Ona tylko uśmiechnęła się, zacisnęła na nim mocniej. – Zostań we mnie… całą noc.
Zasnęli spleceni, on wciąż w niej, półtwardy. Deszcz bębnił o szybę, a w pokoju pachniało seksem, potem i jej perfumami.
Rano obudziła się pierwsza. Poczuła go – nadal w niej, gotowego. Uśmiechnęła się do siebie. Nie miała pojęcia, że jej „wspaniały kochanek i opiekun duszy” wspomógł się tabletkami. Gdyby wiedziała… może uciekłaby? A może nie? Bo ta noc była zbyt dobra, zbyt pełna, zbyt prawdziwa – nawet jeśli częściowo dzięki chemii.
A on? On wiedział, że hologram na opakowaniu to nie wszystko. Najważniejsze było to, że została – i że chciała więcej.
